Chrześcijańskie zachowanie w Internecie

Strona społeczności chrześcijańskiej

Chrześcijańskie zachowanie w Internecie

Każdy z nas pozostawia w sercu i pamięci bliźniego jakieś wrażenie: pozytywne lub negatywne. Wiele naszych zachowań z powodu naszej obecności w mediach społecznościowych pozostawia trwałe ślady i określony wydźwięk. Czasami być może zdarzyło się wam, podobnie, jak i mnie, niepotrzebnie wielokrotnie powielić jakąś wiadomość, a potem tego żałowaliście. Możliwe, że tak jak i ja, wdaliście się kiedyś w niepotrzebną dyskusję, lub nawet spór.

Pozwolę sobie omówić niektóre aspekty naszej obecności w sieci.

JAKIE WIADOMOŚCI ROZSYŁASZ?

„Nie boi się złej wieści,Serce jego jest mocne, ufa Panu” – Psalm 112,7 BW.

„Niech żadne nieprzyzwoite słowo nie wychodzi z ust waszych, ale tylko dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają” – Efezjan 4,29 BW.

Dla nikogo z nas nie jest tajemnicą, że nie żyjemy w normalnych czasach. Coraz więcej osób wierzących dopuszcza także taką myśl, że obecne wydarzenia mogą doprowadzić albo do dalszego tragicznego rozwoju wypadków, jak groźniejsze wojny, zarazy i głód, lub nawet do czasów końca, które zakończą się powrotem Chrystusa.

Jednocześnie mamy do czynienia z klęską urodzaju wielu niepokojących programów filmowych oraz tekstów. Ogromna większość tych materiałów ma jeden wspólny mianownik – budzą lęk. Często brakuje w nich równowagi polegającej na wskazywaniu na Boga Zasiadającego na tronie, który zaopiekuje się swoimi stworzeniami, zwłaszcza tymi, które zaliczają się do umiłowanych owieczek Pana Jezusa, Jego Syna, za które zapłacił najwyższą cenę.

Na pewno warto orientować się w tym, co obecnie rozgrywa się na świecie, lecz nie tak, aby można o każdym z nas napisać: „Boi się złej wieści, serce jego/jej jest słabe, nie ufa Panu”. Psalm głosi coś przeciwnego: „Nie boi się złej wieści, serce jego jest mocne, ufa Panu”.

Sporą część życia przeżyłem w okresie, w który mnie było Internetu, smartfonów, tabletów i powszechnej komputeryzacji. Chcąc przekazać jakieś informacje, trzeba było albo z kimś się spotkać lub do kogoś zadzwonić na telefon stacjonarny, albo skserować jakiś artykuł, pofatygować się na pocztę i go wysłać znajomym. Dziś mamy do czynienia z ogromną łatwością w udostępnianiu bliźnim różnego rodzaju materiałów. Z uwagi na tę łatwość, istnieje duża pokusa, by bezmyślnie polecać jakieś nawet niesprawdzone informacje znajomym.

Dlatego drogi Bracie, droga Siostro, zanim coś podasz dalej, rozważ: czy to jest słowo ‘dobre, które może budować, gdy zajdzie potrzeba, aby przyniosło błogosławieństwo tym, którzy go słuchają’ (lub oglądają, czytają)?

Pamiętajmy, że życie jest krótkie, a najważniejszą rzeczą na tym świecie jest to, że sam Wszechmogący Bóg, Pan wszechświata i historii, przemówił do człowieka i wyjawił mu swoją wolę w spisanym, natchnionym Słowie Bożym, Biblii. Nie ma nic ważniejszego, jak coraz lepsze poznawanie Boga i Jego Syna przez modlitwę i lekturę Biblii, wcielanie jej treści w czyni polecanie prawdy biblijnej naszym bliźnim.

Dlatego najlepsze jest wysyłanie innym budujących wersetów biblijnych (o ile sobie tego życzą), dobrych kazań (które nie są głoszeniem prywatnych, dziwacznych opinii, lecz wiernym głoszeniem prawdy Bożej)i świadectw Bożego działania w życiu ludzi wierzących lub nawracających się do Pana.

Bądźmy błogosławieństwem dla innych, dodawajmy im otuchy i nadziei!

KULTURA WYMIANY MYŚLI

Innym aspektem naszej aktywności w Internecie jest to, czy potrafimy kulturalnie i pokojowo wymieniać myśli z naszymi bliźnimi, nawet jeśli się z nimi fundamentalnie nie zgadzamy.

Dyskutując z innymi na tematy biblijne, teologiczne lub dotyczące obecnych wydarzeń pamiętajmy o następujących zasadach:

Nie przerywajmy rozmówcy i nie pozwalajmy sobie na ignorowanie jego argumentacji, lecz na spokojnie się z nią zapoznajmy i dopiero po zastanowieniu, ustosunkujmy się do jego stanowiska, o ile to naprawdę jest potrzebne. „Kto odpowiada, zanim wysłucha, zdradza swoją bezmyślność i naraża się na hańbę” (Prz18,13 BW).

Powszechną przywarą wielu internautów jest wyrywanie się do formułowania komentarzy pod materiałem prezentowanym przez jakiegoś autora, niestety bez starannego zapoznania się z tym. Wielu zachowuje się tak, jak w poniższym przykładzie: pacjent przychodzi do lekarza, pragnie mu przedstawić, jakie ma objawy chorobowe oraz zaprezentować wyniki wykonanych badań, lecz lekarz ma z góry przygotowaną diagnozę i nie chce w ogóle zapoznać się z tym, co ma do przedstawienia chory.

 Jeśli mamy do czynienia z jakąś opinią lub stanowiskiem, względnie określoną kwestią sporną, to nie zadowalajmy się wysłuchaniem jednej strony. „Sprawiedliwym wydaje się ten, kto pierwszy przemawia w swojej sprawie w sądzie, jednak, gdy przyjdzie jego przeciwnik – sprawdzi go” (Prz 18,17 TNP). Nawet w pogańskim prawie starożytnego imperium rzymskiego była zasada: „Wysłuchajmy także drugiej strony”. Biblijny Nikodem, główny nauczyciel żydowski za dni Pana Jezusa, stwierdził: „Czy nasze Prawo sądzi człowieka, jeżeli wcześniej nie usłyszy od niego wyjaśnień i nie pozna, co czyni?” (J 7,51 TNP).

Miejmy na tyle cierpliwości i zdrowego rozsądku, by starannie zapoznać się z dwoma (lub trzema) stanowiskami w kwestii podlegającej debacie. Nie wyciągajmy pochopnych wniosków i nie ulegajmy niezdrowym emocjom. Dopiero po starannym oszacowaniu dostępnych faktów będziemy mogli wyrobić sobie jakieś zdanie.

Przemyślmy, czy naprawdę jest konieczne, abyśmy zabrali głos w jakiejś sprawie. Są tacy ludzie wierzący, którzy dosłownie wszędzie muszą dorzucić swoje „trzy grosze”, nawet jeśli o dyskutowanych zagadnieniach mają jedynie mgliste wyobrażenie.

Słowo Boże poucza nas: „Gdzie dużo słów, tam nie brak występku; lecz kto opanowuje swój język, jest roztropny” (Prz 10,19 BW). „… Niech każdy z was będzie szybki do słuchania, a powolny, jeśli chodzi o mówienie i wybuchanie gniewem” (Jk 1,19 Słowo Życia, wyd. II).

Niektórym chrześcijanom zdarzyło się zabrać nieostrożnie i niepotrzebnie głos w pewnych dyskusjach, a potem, gdy trochę ochłonęli, poczuli się zmuszeni, aby skasować swoje wypowiedzi.

Pamiętajmy o odnoszeniu się do wszystkich w duchu uprzejmości i poszanowania ich ludzkiej godności. „Lecz Pana – Chrystusa pobożnie czcijcie w sercach waszych, zawsze gotowi do obrony przed każdym, kto żąda od was uzasadnienia waszej nadziei. Ale czyńcie to z łagodnością i z szacunkiem. Zachowujcie czyste sumienie, aby ci, którzy obrzucają obelgami wasze uczciwe życie w Chrystusie, musieli się wstydzić swoich oszczerstw” (1 P 3,15-16BP)

Poczuwajmy się do odpowiedzialności za słowo. Dobrze zrobimy, gdy wszyscy weźmiemy sobie do serca poważną naukę naszego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa: „O, wy pomioty żmij! Jak możecie mówić dobrze, skoro jesteście źli? Przecież z obfitości serca mówią usta. Dobry człowiek z dobrego skarbca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego wydobywa zło. Mówię wam natomiast: Z każdego bezużytecznego słowa, które ludzie wypowiedzą, zdadzą sprawę w dniu sądu. Gdyż na podstawie własnych słów zostaniesz usprawiedliwiony i na podstawie własnych słów zostaniesz potępiony” (Mt 12, 36-37 SNP).

Pamiętajmy, co jest celem naszej pobożności: „Gdy wybierałem się do Macedonii, prosiłem cię, żebyś pozostał w Efezie i żebyś pewnym ludziom przykazał, aby nie nauczali inaczej niż my i nie zajmowali się baśniami i nie kończącymi się rodowodami, które przeważnie wywołują spory, a nie służą dziełu zbawienia Bożego, które jest z wiary. A celem tego, co przykazałem, jest miłość płynąca z czystego serca i z dobrego sumienia, i z wiary nieobłudnej, czego niektórzy nie osiągnęli i popadli w próżną gadaninę, chcą być nauczycielami zakonu [Prawa – przyp. red.], a nie rozumieją należycie ani tego, co mówią, ani tego, co twierdzą” (1 Tm 1,3-7 BW)

Podobnie, jak w Efezie w okresie służby Tymoteusza, także dzisiaj wiele formułowanych wypowiedzi, obecnie w Internecie, przyczynia się do wywoływania sporów i nie służą one dziełu zbawienia Bożego, opartego na wierze. Brakuje w tym wszystkim miłości, czystości serca i szczerej wiary. Zamiast tego jest wielomówstwo i wypowiadanie się na tematy, o których nie posiada się należytej wiedzy.

WNIOSKI KOŃCOWE

Przekonaliśmy się, że podobnie, jak w codziennych kontaktach z drugim człowiekiem, tak i podczas wirtualnej wymiany myśli, obowiązują nas zasady biblijne.

Chociaż udzielanie się w świecie wirtualnym ma pewną wartość, to jednak przede wszystkim bądźmy obecni i dostępni w świecie rzeczywistym. Na świecie toczą się zmagania między dobrem a złem, oraz mają miejsce liczne dramaty, jak nagła utrata zdrowia, itp. Czyż nie lepiej uczynimy, gdy zamiast ślęczenia przed ekranem komputera, smartfonu czy tabletu, oddamy się gorliwej modlitwie w intencji naszych braci i sióstr lub sympatyków ewangelii, którzy przechodzą trudne chwile? A może jakaś osoba w podeszłym wieku ucieszyłaby się z budującej rozmowy telefonicznej, którą z nią przeprowadzimy lub z odwiedzin u niej? Możliwe, że ktoś potrzebuje z naszej strony konkretnej pomocy, a my marnujemy czas na śledzenie niekończącego się napływu informacji np. na Facebooku? Nie zapominajmy o tym, co najważniejsze, a co przekazał nam nasz Pan:

„Daję wam nowe przykazanie: Kochajcie się wzajemnie; kochajcie jedni drugich tak, jak Ja was ukochałem. Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli jedni drugich darzyć będziecie miłością” (J 13,34-35,SNP).

Tekst opublikowany za zgodą autora Szymona Matusiaka